Półdniowa wycieczka, na której będziemy odkrywać nieoczywiste i mniej znane atrakcje Minorki. Zaczynamy od prehistorii. Megality – kamienne budowle, pozornie bezładnie rozrzucone wśród śródziemnomorskiej roślinności, starsze niż większość europejskich katedr. Drugi przystanek to tradycyjna posiadłość rolnicza z własnymi krowami, pastwiskami i tradycją wyrobu serów, sięgającą kilku pokoleń wstecz. Podczas warsztatów serowarskich zobaczymy jak powstaje ser, a nawet spróbujemy go uformować własnymi rękami i posmakujemy w kilku wariantach. Przy okazji poznamy konie Menorquín – dumę wyspy. Nie zabraknie degustacji lokalnych produktów – serów, kiełbas, słodkości i wina. Na koniec wybierzemy się na nocny targ rzemieślniczy, gdzie lokalni wytwórcy wystawiają swoje produkty na straganach oświetlonych lampionami. Trzy przystanki, trzy sekrety Minorki odkryte w jedno popołudnie i wieczór.
1. Tam, gdzie zaczęła się historia.
Pierwszy przystanek to Megality – prehistoryczne kamienne budowle sprzed trzech tysięcy lat, ukryte wśród niskiej roślinności i kamiennych murów. Powstały w okresie kultury talayotyckiej. Na wyspie odkryto ponad 1500 tego rodzaju stanowisk archeologicznych.
Na uczestnikach wycieczki zawsze duże wrażenie robią taule – monumentalne kamienie w kształcie litery T, wysokie na 5 metrów, postawione z dwóch bloków, bez żadnego spoiwa. Do dziś nie wiadomo dokładnie jak powstały i jaka była ich funkcja. Wokół nich znajdziemy pozostałości murów, domów, świątyń i wież strażniczych. Wszystko zbudowane z kamieni tak dokładnie dopasowanych, że przetrwały tysiąclecia.
To jest swoiste muzeum na wolnym powietrzu – ale bez szklanych gablot i opisów na tablicach. Spacerujemy ścieżkami pomiędzy kamiennymi murami, próbując wyobrazić sobie codzienne życie mieszkańców Minorki w epoce brązu i żelaza.
2. Serowarskie doświadczenie.
Z megalitów przenosimy się w zupełnie inny świat – na tradycyjną minorkańską posiadłość rolniczą. Białe ściany, kamienne ogrodzenia, koty wygrzewające się na murku przy bramie. Dookoła zielone pastwiska, na których pasą się krowy – to z ich świeżego mleka powstaje tutejszy ser z chronionym oznaczeniem geograficznym. Powiedzieć o nim ekologiczny, to tak jakby nic nie powiedzieć.
Zaczynamy od warsztatów serowarskich. W wydzielonym pomieszczeniu można spróbować samodzielnie uformować ser – zawinąć masę serową w płótno, ściągnąć sznurkiem i ułożyć pod prasą. Ten rytuał powtarza się tu dzień w dzień, od pokoleń. Na półkach w dojrzewalni leżą kręgi sera w różnych stadiach dojrzewania – od jeszcze białych i miękkich po twarde, żółte, pokryte oliwą.
Po warsztatach przychodzimy do stajni. Będziemy z bliska podziwiać konie Menorquín. To rasa hodowana wyłącznie na tej wyspie – czarne, piękne, spokojne. Na Minorce mają status niemal lokalnego symbolu. Odgrywają kluczową rolę w tradycyjnych fiestach i świętach.
Na zakończenie wizyty w posiadłości gospodarze przygotują dla nas degustację. Spróbujemy serów i lokalnych specjałów, które tu właśnie powstały. Do wyboru będą tradycyjne kiełbasy, domowe wypieki i kilka wariantów smakowych serów, różniących się intensywnością. Różnica smaku między serem młodym a dojrzałym, kilkumiesięcznym, potrafi zaskoczyć. Nie zabraknie też wina, produkowanego oczywiście na miejscu, w lokalnej winnicy.
3. Nocny targ w sercu Minorki.
Ostatni przystanek to klimatyczny nocny targ rzemieślniczy. Działa raz w tygodniu, tylko w miesiącach letnich. Wąskie uliczki między białymi domami ożywają, zapełniają się straganami. Nad głowami powiewają kolorowe chorągiewki i papierowe lampiony. Światła odbijają się od bruku i ścian. W powietrzu miesza się zapach jedzenia, muzyka i rozmowy. Całość tworzy niesamowitą atmosferę.
Sprzedają tu głównie lokalni rzemieślnicy – wytwórcy. Nie ma tandety. Na jednym stoisku wiszą rzędy tradycyjnych, dojrzewających wędlin i kiełbas. Na drugim piętrzą się słoiki z miodami i domowymi dżemami. Dalej widzimy jak starannie wyeksponowana, ręcznie robiona biżuteria rzuca wielobarwne refleksy – naszyjniki z kolorowymi kamieniami, pierścionki, bransoletki. Obok ktoś proponuje matchę z dzikiej oliwki i świeże warzywa prosto z pola. Do tego oczywiście wyborne żółte sery.
Wszystkie wyroby pochodzą z wyspy. Można obejrzeć, kupić, zamienić słowo z twórcą, dopytać o recepturę. Wycieczkę z żalem kończymy około 21.00